Sponsorzy

Podsumowanie sezonu 2016/2017

 W rundzie rewanżowej IV ligi sportbazar.pl Anioły znowu muszą być Rycerzami Wiosny. Po 17 meczach jesieni jej piłkarze zajmują dopiero 13. lokatę. - Nie dopuszczamy jednak myśli o spadku - zapewniał prezes klubu z Garczegorzy Andrzej Syldatk.

​W poprzednim sezonie Anioły fatalnie spisały się pierwszej rundzie – w 16 meczach zdobyły zaledwie 12 punktów, ale wiosna w ich wykonaniu była koncertowa. W 18 spotkaniach wywalczyli 39 punktów, na co złożyło się 12 zwycięstw, trzy remisy i tyleż porażek. W sumie drużyna z Garczegorzy zajęła ósmą pozycję i uniknęła degradacji.

W tym sezonie historia, jeśli chodzi o pierwszą rundę, powtórzyła się. Zespół prowadzony przez trenera Tadeusza Wanata zgromadził w 17 potyczkach 19 punktów, co daje mu 13. pozycję w tabeli. Pomimo słabszej pierwszej części sezonu do drugiej fazy rozgrywek zespół przystąpił   z nowym bramkarzem 18-letnim Dominikiem Czerniecowem z Jantara Ustka. Nie oznaczało to jednak, że Anioły nie będą silniejsze niż jesienią. - Za naturalne wzmocnienie traktujemy powrót na boisko po kontuzjach trzech podstawowych zawodników, środkowego defensora Łukasza Łapigrowskiego, lewego obrońcy Sławomira Trawińskiego oraz środkowego pomocnika Filipa Mielewczyka. Ten tercet zerwał więzadła krzyżowe, ale po operacji jest już zdolny do gry. Ponadto z zagranicy wrócił stoper Sebastian Kowalski – wyliczył.

Anioły wznowiły przygotowania już 4 stycznia. Zawodnicy trenowali cztery razy w tygodniu i tradycyjnie, jak to u trenera Tadeusza Wanata, któremu w pracy pomaga syn Tadeusz junior, musieli nastawić się na solidny wycisk. - Nasz szkoleniowiec to znakomity strateg, który jest zwolennikiem starej szkoły, w której nie ma wielkiej filozofii. Oparta jest na dwóch filarach, czyli przygotowaniu fizycznym oraz „zero z tyłu”. Dlatego spora część zajęć prowadzona jest w terenie, podczas których "nie ma zmiłuj się", ale dzięki czemu zawodnicy mają kondycję na dwa mecze i są w stanie zabiegać rywali. Druga zasada oznacza najpierw nie strać, a później samemu strzel. Wierzymy, że wiosna w naszym wykonaniu znowu będzie udana. W ogóle nie dopuszczamy do siebie myśli o spadku, a gdyby ten czarny scenariusz został zrealizowany, byłoby to ogromne frajerstwo z naszej strony – podkreślił.

Jak się później okazało najważniejszy mecz  rundy wiosennej Anioły rozegrały 6 maja na Saharze z rezerwami Bytovii. Wygrana 1-0 po golu Michała Fierki dała nam psychologiczną przewagę nad również broniącym się przed spadkiem  Bytowem. Przy równej zdobyczy punktowej liczy się bezpośredni pojedynek. Potem jeden punkt z Wyczechami, jeden ze Starogardem.  Mimo walecznej postawie to  było wciąż za mało. Ostatnie dwa mecze po których można powiedzieć,  że piłkarze Aniołów zostawiali serce na boisku a na końcowy sukces trzeba było czekać do ostatniej kolejki i ostatniej minuty. Były to mecze dla ludzi o mocnych nerwach. Dobrze , że wszystko skończyło sie happy endem.  Teraz czas na urlop, wypoczynek i świętowanie jubileuszu.

Wtorek, 1 sierpnia 2017 godz. 09:47 | Edek47 | Odsłony: 172